Szukaj

Dr hab. Barbara Strzałkowska, prof. UKSW: Różne oblicza kryzysu w Starym Testamencie

Kryzys potocznie rozumiemy jako coś złego, co prowadzi do depresji, lęku, załamania. Niemniej zarazem może stać się – odpowiednio ukierunkowany - okolicznością dla wzrostu. Może być doświadczeniem pouczającym, a nawet zbawiennym. Dlatego bardzo ważny jest tytuł dzisiejszej konferencji: kryzys – jako doświadczenie i szansa. Takie rozumienie kryzysu bardzo pasuje także do historii zbawienia zawartej na kartach Starego Testamentu. Naród biblijnego Izraela – jako całość, społeczność i jako poszczególne jednostki można powiedzieć był w permanentnym kryzysie. I takie postawienie tematu – że kryzys może być zarazem doświadczeniem i szansą – jest bardzo bliskie biblijnej mentalności i przekazowi.

Termin kryzys pochodzi z języka greckiego, gdzie κρίσις wywodzi się od czasownika κρίνειν, który ma wiele znaczeń: ‘osądzać, rozstrzygać, oddzielać, decydować’. Od tego samego rdzenia wywodzą się słowa „krytyka” oraz „kryterium”. Kiedy Immanuel Kant pisał w XVIII w. dzieła „Krytyka czystego rozumu” (1781), „Krytyka praktycznego rozumu” (1788), wówczas używając słowa „krytyka” miał na myśli ową kryzysową sytuację, w której rozum ludzki spotyka się ze szczególnym losem: dręczą go pytania których nie może pominąć… i nie może jednocześnie na nie odpowiedzieć, bo przekraczają jego możliwości. I tak jest niejako w ciągłym kryzysie.

Czytając Biblię często natkniemy się tam na termin „kryzys”. Kilkaset razy. Odpowiada on wielu terminom hebrajskim (oznaczającym ‘sąd’, ‘prawo’, ‘sprawiedliwość’ ‘spór’, ‘coś trudnego’):

Fot. Konkordancja E. Hatch, H.A. Redpath


Naturalnie Biblia nie zawiera definicji kryzysu – układanie definicji jest naszą domeną – wynikiem mentalności greckiej i rzymskiej, której jesteśmy w Europie spadkobiercami. To co my potrzebujemy zdefiniować i nazwać, Biblia przedstawia (podobnie jak to czynią inne narody Bliskiego Wschodu, zarówno w starożytności, jak i dziś) w opowiadaniach, narracjach, przykładach. Aby je zrozumieć, potrzeba wiele wrażliwości i wyobraźni.

W Starym Testamencie mamy wiele przykładów kryzysów zawartych w rozmaitych opowiadaniach. Podzieliłam je – dla potrzeb wykładu – na 7 „rodzajów” kryzysów (biblijna cyfra). 7 oblicz kryzysu w Starym Testamencie – a w każdym: doświadczenie i szansa.



***

Pierwsze dwa to kryzysy, które odczytujemy już na samym początku dziejów biblijnych – w części pradziejów (Urgeschichte), zawartych na początku Księgi Rodzaju 1–11. W rozdziałach tych autorzy biblijni szukali prawdy o człowieku: zadając pytania skąd bierze się świat, ale także skąd bierze się grzech i skłonność do grzechu? Jak to się stało, że człowiek jest taki, jaki jest? I odpowiadali – barwnymi opowiadaniami, które przekazują bardzo głębokie prawdy o człowieku, wciąż aktualne nawet dziś.

Pierwszy kryzys – to kryzys posłuszeństwa Bogu (i kryzys grzechu, rodzący konsekwencje) – w historii Adama i Ewy i pierwszej pokusy (Rdz 3).

Drugi kryzys – to kryzys braterstwa…prowadzący aż do bratobójstwa – w historii Kaina i Abla (Rdz 4).

W obu przedstawiona jest słabość człowieka, i cierpliwość Boga, który zawsze daje szansę na nawrócenie.


Kolejne dwa kryzysy – dzieją się na dalszych kartach historii zbawienia ST.

Trzeci kryzys – to kryzys przywódcy – zobrazowany na przykład w historii Mojżesza, pokazujący, że nawet wielkim bohaterom wiary zdarzały się momenty zwątpienia (por. Lb 20). Tym mocniejsze, że dotyczą wielkiego i jedynego takiego przywódcy, a potem także innych przywódców narodu, którzy jednak z historii Mojżesza będą mogli czerpać lekcję.

Czwarty kryzys – to kryzys instytucji – np. w opowiadaniu o proroku Jeremiaszu.


Kolejne trzy kryzysy przeżywa każde pokolenie wierzących. I nie ma na nie prostych odpowiedzi:

Piąty kryzys – to kryzys dotkniętego cierpieniem i kryzys świadków cierpienia – najmocniej zobrazowany w postaci Hioba i jego dialogu z przyjaciółmi.

Związany z tym jest:

Szósty kryzys – kryzys poczucia Bożej sprawiedliwości. Gdy jesteśmy rozczarowani Bożymi rozwiązaniami dla naszego życia i życia innych. Ten kryzys często jest owocem naszych oczekiwań, gdy nasze wizje przedkładamy nad Bożymi. I braku zaufania Bogu. Ten dobrze obrazuje historia Jonasza.

Siódmy kryzys – to kryzys samotności.

Może najbardziej przypomina naszą sytuację w dobie pandemii, gdy przeżywamy niełatwe zmagania ze śmiercią, chorobą, często samotnie. I nie chodzi o samotność z wyboru – taką, do jakiej zachęcał sam Jezus, i którą praktykował, ale o tę samotność niechcianą, która jednak może przynieść dobre owoce i jest szansą na zmianę życia i myślenia (a to w języku biblijnym oznacza termin „nawrócenie”).

***

Każdy z tych 7 kryzysów wymaga głębokiej analizy, ale niniejsza prezentacja 25- minutowa ma dać zarys, który będzie rozwinięty później szerzej w tekście artykułu. Chciałam wybrać 2 z tych wielkich kryzysów. Pierwszy – z Rdz 3 – oraz przedostatni – historię proroka Jonasza, która – jak sądzę – jest często udziałem dzisiejszych ludzi wierzących.


To, co narzuca się od razu, to że praktycznie cała Biblia zawiera wątki kryzysu przeżywanego przez człowieka. W Biblii jest cały człowiek. Z jego kryzysami. „Nic nowego pod słońcem” – jak mówi Kohelet. Ale w Biblii jest także cały Pan Bóg. A każdy z biblijnych przykładów kryzysu przekłada się na szansę nowego odrodzenia.

***

Pierwszy kryzys, który chciałam omówić dziś to kryzys posłuszeństwa Bogu (i kryzys grzechu, niosący poważne konsekwencje). To – jeśli można tak powiedzieć - początek wszystkich kryzysów.

Opisuje go Rdz 3, opowieść o pierwszych rodzicach w raju. Znamy doskonale ten tekst, który może być nazwany „anatomią pokusy”. Bo tak, jak pokusa zadziałała na pierwszych ludzi, tak działa w każdym z nas, w różnych okolicznościach.

Na podstawie tego tekstu chcemy prześledzić kryzys posłuszeństwa Bogu. I zobaczyć sprawę na pozór błahą: jak to jest, że dobry człowiek (takim był stworzony) pełen dobrych intencji i dobrej woli popada w zło? Jak to się dzieje, że w człowieku rośnie i w końcu zwycięża impuls, który popycha go do grzechu?

Na początku drugiego rozdziału Księgi Rodzaju czytamy, że Bóg stworzył świat, a to, co zostało stworzone postanowił podarować człowiekowi: „A zasadziwszy ogród Eden na wschodzie, Pan Bóg umieścił tam człowieka, którego ulepił” (Rdz 2,8). Ogród dla człowieka starożytnego Bliskiego Wschodu to najpiękniejsza okoliczność, w jakiej można przebywać. Jest tam woda, drzewa, owoce, obfitość. To miejsce, symbol obfitości i pomyślności, będzie stanowiło kontekst kryzysu. Na razie Bóg przygotowuje „scenę” dla człowieka. Jest ona w całości darem Bożym. Bóg troszczy się o człowieka i zaspokojenie wszystkich jego potrzeb. Człowiek ma uprawiać i doglądać ogród Eden (Rdz 2,15) – a w ten sposób człowiek staje się dla Boga partnerem, który będzie Go wspomagał w kontynuacji dzieła stwarzania. Bóg włącza człowieka w swoje plany.

Następnie – przy całym tym obdarowaniu, Bóg daje człowiekowi jedno jedyne przykazanie: „Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania, ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz” (Rdz 2,16-17). Jest to pierwsze przykazanie w tym opowiadaniu, jakie Bóg dał człowiekowi. Jedyne zadanie, wobec całej obfitości darów, jakie Pan Bóg dał człowiekowi. W pierwszej części tego przykazania widać przeogromne pole wolności: „ze wszystkich drzew ogrodu możesz spożywać z całą swobodą”. Druga część przykazania stanowi ostrzeżenie, którego celem jest ocalenie człowieka. W Starym Testamencie mówi się często o przykazaniach, jako o tych, które „dają życie”. Gdy czytamy to przykazanie z Edenu, najpierw uderza dysproporcja, między tym, co wolno i tym jednym, czego nie wolno (ale nasza ludzka natura uwypukla tylko to, czego nie wolno – jesteśmy na to wrażliwi – i każdy z nas zapewne zapamiętał to opowiadanie jako to, gdzie jest jakiś zakaz). Pismo Święte nie przekazuje reakcji Adama. Jego milczenie wskazuje na to, że przykazanie zrozumiał i nie buntował się przeciw niemu. Dalej czytamy, że Pan Bóg zauważył (nawet nie sam człowiek, ale Pan Bóg nazywa ten brak i z troską go uzupełnia), że „nie jest dobrze, by człowiek był sam”. I zbudował (hebr. BANAh oznacza budowanie, np. Świątyni Jerozolimskiej) kobietę, która okazała się odpowiednią (tj. życiodajną) dla niego pomocą (hebr. EZER).

W całym tym tekście mamy obraz harmonii, spokoju, radości i Boga, który jest hojnym dawcą dla ludzi, których powołał do życia.

Skąd zatem kryzys? Biblijne opowiadanie kieruje na początku uwagę na źródło pokusy, którym jest zło – zobrazowane w postaci węża, który „był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta lądowe” (Rdz 3,1). To, co się wydarzy jest zatem rezultatem przebiegłości. Symbolem tego był właśnie wąż, który działa cicho, a atakuje mocno. I to on będzie autorem zasiania wątpliwości, które w konsekwencji poprowadzi pierwszych ludzi do grzechu. Ten tekst z Rdz 3 jest niezwykle prawdziwym przedstawieniem anatomii pokusy. Wąż – mówiąc w skrócie – kwestionuje autorytet Boga: „Czy to prawda, że Bóg powiedział…?”, a następnie, widząc podatny grunt w kobiecie, dotknie tego, co w nas tak bardzo wrażliwe: wyolbrzymi zakaz, ignorując bogactwo daru, a zarazem zmieni obraz Boga: z hojnego Dawcy, na Tego, który ogranicza wolność człowieka zakazami. Wyolbrzymia zakaz, by powoli tworzyć nowy wizerunek Boga. Posłuszeństwo Bogu zależy od Jego wizerunku jaki mamy, a ten podlega rozmaitym podszeptom i sugestiom. Kobieta – poddana sugestii – wyolbrzymia Boży zakaz, mówiąc, iż „z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, ani nawet go dotykać”… Przecież w Bożym przykazaniu nie było mowy o dotykaniu! Pokusa, jak widać, pracuje. Do tego, przykazanie Boże, które zawierało ostrzeżenie, zamienia ona na groźbę śmierci. Wąż, przekonując o tym, iż „na pewno nie umrą” (Rdz 3,4), burzy ostatnią barierę. A do tego przedstawia Boga jako oszusta, zazdrosnego o swoje przywileje… (Rdz 3,5).

Wąż zmienia wizerunek Boga w oczach kobiety. Nie okazałaby Bogu nieposłuszeństwa, gdyby najpierw nie uległa sugestii. Bóg, dobry i troskliwy, miłujący dawca życia, staje się w obrazie przedstawianym przez węża, istotą, która czyha na potknięcie się ludzi, zakazuje im czegoś i zabrania, a do tego jest oszustem, bojącym się o swoją „pozycję”. TAKA W GRUNCIE RZECZY JEST ISTOTA KRYZYSÓW, JAKIE PRZEŻYWAJĄ DZIŚ LUDZIE RELIGIJNI. Jedno z największych wyzwań wiary wiąże się nie z tym, czy Bóg jest, czy nie, ale polega na świadczeniu o tym JAKI Bóg jest i KIM jest dla człowieka, tak iż warto związać z Nim swoje życie i Mu ufać.

Istota pokusy węża w gruncie rzeczy polega na zmianie wizerunku Boga, i zburzeniu zaufania do Boga, jakie ma człowiek. Najpierw kobieta, a potem jej mąż (który cały czas – jak podkreśla tradycja rabiniczna – był przy kobiecie i nie uczynił nic, by ów dialog przerwać, co czyni oboje na równi winnymi konsekwencji grzechu, który nastąpi) popełniają grzech, kuszeni a w pokusie przeżywający swoisty kryzys… Tak jest i dziś: kiedy chce się ugodzić w człowieka wierzącego, nie mówi się mu o istnieniu bądź nieistnieniu Boga, ale próbuje się zmieniać Jego wizerunek i burzyć zaufanie do Niego.

Finał tej historii znamy. Po dokonanym czynie ludzie, którzy zgodnie z pokusą mieli poznać dobro i zło, poznali, że …są nadzy. Grzech obnaża naszą słabość, choć początkowo wydaje się, że jest inaczej. Człowiek poznaje swoją kondycję. Mogłoby się wydawać, że teraz nastąpi zapowiadana przez przykazanie śmierć. Ale Bóg nie rezygnuje z ludzi, nawet jak się Mu sprzeniewierzają. Bo nawet ci, którzy się Mu sprzeniewierzają, wpisani są w Boże plany. Stwierdzenie, że są „nadzy”, a zatem stwierdzenie, kim naprawdę się stali, to już dobry wstęp do pokuty. Pan Bóg daje człowiekowi na nią szansę, zadając mu pytania „gdzie jesteś?” (Rdz 3,9). Naturalnie nie chodzi o szukanie geograficzne człowieka, ale o to, by człowiek zadał sobie pytanie co się z nim stało. GDY BÓG PYTA, JEST TO OKAZJĄ DO REFLEKSJI. I drugie pytanie: „któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego zakazałem ci jeść?” (Rdz 3,11). Odpowiedź człowieka jest początkowo pogłębianiem słabości: mężczyzna zrzuca winę na kobietę, a w zasadzie na Boga: „kobieta, którą Ty postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa, to zjadłem” (Rdz 3,12).

Nieposłuszeństwo wobec Boga spowodowało kryzys wewnętrzny (jestem nagi), kryzys w relacjach z Bogiem (ukrywam się przed Nim) i kryzys w relacjach z drugim człowiekiem (kobietą, która dopiero co była „kością z kości”, a teraz staje się winną mojego występku).

Ta prawidłowość pokusy znajduje odzwierciedlenie i dzisiaj. Występek, który godzi w Boga, staje się przyczyną poróżnienia między ludźmi.

Pan Bóg pyta też kobietę: „Dlaczego to uczyniłaś?” (Rdz 3,13a), W tych słowach słychać Boże współczucie. Kobieta zrzuca winę na węża, ale zarazem stwierdza: zjadłam. Przyznanie się do winy, jest zarazem początkiem nawrócenia.

Nie ma zatem sytuacji bez wyjścia: nawet kiedy wykroczymy przeciw Bożym przykazaniom, istnieje możliwość powrotu, rzetelnej oceny tego, co się stało i nowego początku.

Tak będzie w historii wielu bohaterów biblijnych, Dawida, który po grzechu z Batszebą napisze, jak mówi tradycja, chyba najpiękniejszy ze swoich Psalmów – Ps 51:

„Kierownikowi chóru. Psalm. Dawida,

2 gdy przybył do niego prorok Natan po jego grzechu z Batszebą.

3 Zmiłuj się nade mną, Boże, w swojej łaskawości, w ogromie swego miłosierdzia wymaż moją nieprawość!

4 Obmyj mnie zupełnie z mojej winy i oczyść mnie z grzechu mojego!

5 Uznaję bowiem moją nieprawość, a grzech mój jest zawsze przede mną.

6 Tylko przeciw Tobie zgrzeszyłem i uczyniłem, co złe jest przed Tobą, tak że się okazujesz sprawiedliwym w swym wyroku i prawym w swoim osądzie.

7 Oto zrodzony jestem w przewinieniu i w grzechu poczęła mnie matka.

8 Oto Ty masz upodobanie w ukrytej prawdzie, naucz mnie tajników mądrości.

9 Pokrop mnie hizopem, a stanę się czysty, obmyj mnie, a nad śnieg wybieleję.

10 Spraw, bym usłyszał radość i wesele: niech się radują kości, któreś skruszył!

11 Odwróć oblicze swe od moich grzechów i wymaż wszystkie moje przewinienia!

12 Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste i odnów w mojej piersi ducha niezwyciężonego!

13 Nie odrzucaj mnie od swego oblicza i nie odbieraj mi świętego ducha swego!

14 Przywróć mi radość z Twojego zbawienia i wzmocnij mnie duchem ochoczym!

15 Chcę nieprawych nauczyć dróg Twoich i nawrócą się do Ciebie grzesznicy.

16 Od krwi uwolnij mnie, Boże, mój Zbawco: niech mój język sławi Twoją sprawiedliwość!

17 Otwórz moje wargi, Panie, a usta moje będą głosić Twoją chwałę.

18 Ty się bowiem nie radujesz ofiarą i nie chcesz całopaleń, choćbym je dawał.

19 Moją ofiarą, Boże, duch skruszony, nie gardzisz, Boże, sercem pokornym i skruszonym.

20 Panie, okaż Syjonowi łaskę w Twej dobroci: odbuduj mury Jeruzalem!

21 Wtedy będą Ci się podobać prawe ofiary, dary i całopalenia, wtedy będą składać cielce na Twoim ołtarzu.”


Ten pierwszy kryzys grzechu i nieposłuszeństwa – rodzi wiele innych rozczarowań i kryzysów opisanych w Biblii – między innymi prowadzących do bratobójstwa. I tak, jak pierwszym rodzicom, tak Kainowi Pan Bóg będzie permanentnie dawał szansę na nawrócenie – zadając mu pytania, a nie oskarżając! Podobnie będzie w historii Jonasza.


***

Drugi kryzys, który chciałam omówić dziś to kryzys poczucia Bożej sprawiedliwości.

Gdy jesteśmy rozczarowani Bożymi rozwiązaniami. I uważamy, że Pan Bóg nie postępuje dobrze. Ten kryzys pojawia się na różnych poziomach. Czy Bóg nas zostawia samych z problemami? Ktoś może pytać, dlaczego Pan Bóg dopuścił jakąś sytuację. Jonasz, bohater naszego opowiadania, był bardzo niezadowolony z… Bożego miłosierdzia. Nie Bożego miłosierdzia w ogóle. Ale z Bożego miłosierdzia skierowanego wobec tych, których on sam postrzegał – prawdziwie zresztą – jako wrogów Izraela. A tacy na miłosierdzie (jego zdaniem) nie zasługują. I chciał nawet umrzeć, przeżywając kryzys z powodu tego, że Pan Bóg przebaczył Niniwitom ich występki. A gdy Pan Bóg pytał go, chcąc jego nawrócenia (znów pytania), czy słusznie się gniewa, odpowiedział: „tak, słusznie gniewam się śmiertelnie” (Jon 4,9).

Można pogniewać się zatem na Boga śmiertelnie, że nie zadziałał tak, jak chcemy. Ale opowieść o Jonaszu jest zarazem niesamowitą lekcją. I to przekazaną w prostym, nawet humorystycznym dla Izraelitów języku. Tak, że uśmiechając się – odczytujemy lekcję (jak u Gogola: „Z czego się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie”).

Zwróćmy uwagę, że opowieść zawarta w Księdze Jonasza kończy się znakiem zapytania. Są pośród ksiąg Proroków Mniejszych dwie, które kończą się znakiem zapytania i nie przez przypadek obie mówią o tym samym temacie: temacie Niniwy, tylko że z dwóch odmiennych perspektyw. Chodzi o Księgę Nahuma i Księgę Jonasza.

Księga Nahuma jest Księgą złorzeczącą (pewnie dlatego nie słyszymy jej nigdy w liturgii katolickiej). Gdzie prawie nie pojawia się słowo nadziei, co jest o tyle paradoksalne, że imię proroka – Nahum – oznacza po hebrajsku „pocieszenie”. Pocieszeniem jest to, że wrogowi Izraela dzieje się źle. Bóg w Księdze jest Bogiem zemsty. Nie są to łatwe obrazy, ale taka była też teologia obecna zresztą u wszystkich narodów starożytnego Bliskiego Wschodu.

Księga Jonasza – wręcz przeciwnie – będzie pokazywała, że takie złorzeczenie nie jest postawą godną człowieka wierzącego. I to w czasach jeszcze przed Jezusem, który taką postawę potępi, nakazując swoim uczniom, nam, miłowanie nieprzyjaciół (nie tylko niezłorzeczenie im).

Księga Jonasza – w dużym skrócie mówiąc – jest opowieścią o dość krnąbrnym proroku, który ucieka przed Bożym powołaniem, bo nie chce nawrócenia grzesznych Niniwitów.

Księga ma dwie części: pierwsze dwa rozdziały (Jon 1-2) i dwa ostatnie rozdziały (Jon 3-4) odpowiadają sobie wzajemnie. Pierwsza opowiada o pierwszym powołaniu proroka, by szedł do Niniwy, prorok robi wszystko, by uciec przed Panem, planuje udać się statkiem do Tarszisz. Na statku wszyscy poganie są bardziej pobożni niż prorok Pański, i nawracają się szybciej niż on, prorok zaś idzie spać. Ta część kończy się nawróceniem Jonasza w głębokości ryby, którą zesłał Pan na ratunek krnąbrnemu prorokowi.

W drugiej części Księgi mamy odpowiednio: drugie powołanie proroka, prorok tym razem idzie do Niniwy, ale wcale nie głosi nawrócenia, ale jedynie, że Niniwa będzie zburzona. Okazuje się w tym bardzo skuteczny, bo cała Niniwa się nawraca (znów – szybciej niż sam prorok), począwszy od władcy, skończywszy na zwierzętach i wszyscy mieszkańcy Niniwy oddają cześć Bogu Jedynemu. Prorok jest rozczarowany, ze Pan Bóg postanowił nie niszczyć Niniwy. I tak zaczyna się jego kryzys. Pan – zadaje mu szereg pytań – jak Adamowi i Ewie – by ten zastanowił się (a z nim czytelnicy i odbiorcy Księgi), czy jego postawa jest słuszna.

Księga kończy się Bożym pytaniem („Rzekł Pan: «Tobie żal krzewu, którego nie uprawiałeś i nie wyhodowałeś, który w nocy wyrósł i w nocy zginął. A czyż Ja nie powinienem mieć litości nad Niniwą, wielkim miastem, gdzie znajduje się więcej niż sto dwadzieścia tysięcy ludzi, którzy nie odróżniają swej prawej ręki od lewej, a nadto mnóstwo zwierząt?»” Jon 4,10-11), na które nie ma odpowiedzi (jak w pierwszej części). Dlaczego? Dlatego, że odpowiedź ma dać każdy z czytelników Księgi. A pytanie jest retoryczne… Naturalnie, że Bóg może okazać miłosierdzie każdemu, kto się nawraca. Choćby to nie podobało się jego wyznawcom.

Kryzys Jonasza wynikał z rozczarowania Bożym miłosierdziem.

Taki kryzys często jest owocem naszych oczekiwań, gdy nasze wizje przedkładamy nad Bożymi

Czy Jonasz się nawrócił? Jonaszem – wedle zamysłu autora Księgi – jest każdy z nas.



***

Powiedziałam, ze w Biblii jest cały człowiek i cały Pan Bóg. Widać to dobrze w tych dwóch przykładach kryzysu i szansy, jaką Pan Bóg daje człowiekowi. Każdemu, który się nawraca.

Takie szanse w kryzysie pojawiają się także w innych opisanych na kartach Biblii sytuacjach.

Dokładnie to samo dotyczy jednocześnie nie tylko jednostek, ale całego narodu. Społeczność biblijnego Izraela od początków przeżywała rozmaite kryzysy. Niewola egipska. Trudne losy podczas wędrówki przez pustynię. Walki o zajęcie ziemi obiecanej. Kryzys monarchii. Napaści zewnętrznych wrogów. Największym momentem kryzysowym w dziejach narodu był bez wątpienia kryzys związany z wygnaniem babilońskim, które trwało przez kilkadziesiąt lat w VI w. przed Chr. Izraelici utracili wtedy niezależność, monarchię i jej instytucję, obiecaną wcześniej przez Boga ziemię, a także Świątynię Jerozolimską, która była podstawowym odniesieniem dla religijności biblijnego Izraela. Na wygnaniu jednak – w tym momencie kryzysu – nie poprzestali jednak na tym, jak to sobie wyobrażamy karmieni treścią Ps 137 „nad rzekami Babilonu usiedliśmy i płakaliśmy” – ale zachęcani przez proroków (Jr 29, Księga Ezechiela) układali życie tam, w Babilonii, a elementem zachowania tożsamości stała się kluczowa rzecz: zapis ksiąg biblijnych i tradycji, które wcześniej funkcjonowały w przekazie ustnym. Gdy nastał czas zagrożenia dla tożsamości – religijnej i narodowej – Izraelici chcąc zachować tradycję od zapomnienia i podnieść na duchu tych na wygnaniu – zapisali i ostatecznie zredagowali treść najważniejszej ich spuścizny – Tory. Czas kryzysu przekuli na jeden z najważniejszych dla dziejów powstania Biblii okresów.

Każdy kryzys ma w sobie potencjał nadziei i szansę – nasze zadanie by umieć je odkrywać. Tak w życiu jednostki, jak i zbiorowości.

47 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Elżbieta Kożuchowska, PhD student:

Crisis – a chance to get closer to the Truth based on the life of Edith Stein A desire that has accompanied Edith almost always has been looking for the Truth. At the end of her life, she wrote in one

– J. Anna Mierzejewska, PhD student

Crisis as an opportunity to deepen the experience of silence based on the spiritual paths of Charles de Foucauld and Frances Siedliska. Instead of an introduction Crisis are present in all cultures an